O autorze
Generał broni Wojska Polskiego, prof. dr hab. nauk wojskowych, poseł na Sejm X kadencji, teoretyk wojskowości, wykładowca akademicki. Od roku 1962 sprawował różne stanowiska techniczne oraz dowódcze w siłach zbrojnych. W latach 1980-1985 pełnił funkcję Komendanta – Rektora Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Od roku 1988 przez dwa lata sprawował stanowisko Zastępcy Szefa Sztabu Generalnego WP, a w 1990 r. został Rektorem Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. W latach 2000-2010 pracownik naukowy AON. Obecnie jest wykładowcą na Uczelni Techniczno-Handlowej im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie. Wielokrotnie odznaczony, m.in.: Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2000), Krzyżem Oficerskim (1988), Krzyżem Kawalerskim (1981) czy też Złotym Krzyżem Zasługi (1975).

Wierność ideałom humanizmu i tradycjom tolerancji, czyli o dyskryminacji akademickiej, której ponoć nie ma

Wszyscy są równi wobec prawa, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne?
Wszyscy są równi wobec prawa, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne? Fot. Shutterstock.com
Co trzeba zrobić, aby mieć poważne problemy na uczelni, zostać z niej wyrzuconym lub w ogóle się na nią nie dostać? Wystarczy na przykład nie dostarczyć zaświadczenia od proboszcza, mieć problemy zdrowotne, być jedyną kobietą na roku lub w ogóle kobietą czy też pochodzić z innego kraju i mieć odmienny kolor skóry. Witamy w polskiej „antydyskryminacyjnej” rzeczywistości akademickiej.

Co trzeba zrobić, aby mieć poważne problemy na uczelni, zostać z niej wyrzuconym lub w ogóle się na nią nie dostać? Wystarczy na przykład nie dostarczyć zaświadczenia od proboszcza, mieć problemy zdrowotne, być jedyną kobietą na roku lub w ogóle kobietą czy też pochodzić z innego kraju i mieć odmienny kolor skóry. Witamy w polskiej „antydyskryminacyjnej” rzeczywistości akademickiej.

"To ta pani jeszcze studiuje? Chłopaki, myślałem, że sobie z nią poradzicie, chyba nie zamierza ona dalej tu się uczyć?" – fragment listu dziewczyny, która jako jedyna kobieta na roku studiowała na „typowo męskim” wydziale jednej z polskich uczelni technicznych. Cytat dotyczy wypowiedzi wykładowcy pod jej adresem. Czytaj więcej

Zgodnie z art. 32 Konstytucji RP, wszyscy są równi wobec prawa, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, które mają również obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Ponadto nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Niestety, problem dyskryminacji jest coraz powszechniejszy w naszym kraju i dotyka również środowiska akademickiego.


Instytucje stanowią swoiste odwzorowanie modelu społecznego, w jakim żyjemy, a przez to nasze relacje społeczne przekładają się także na działalność uczelni wyższych. Uniwersytety i inne placówki nauczania wyższego, które, przynajmniej w teorii, mają służyć pogłębianiu wiedzy, krzewieniu tolerancji, budowaniu relacji międzyludzkich i przygotowywaniu do współistnienia z innymi międzynarodowymi społecznościami, w praktyce często stają się zagłębiem nietolerancji, ksenofobii, dyskryminacji płciowej i wyznaniowej.

Mieszkaniec Torunia chciał zostać studentem jednej z tamtejszych uczelni wyższych. Po pozytywnym przejściu rekrutacji został poproszony o dostarczenie zaświadczenia od swojego proboszcza. Student odmówił, argumentując, że jest osobą niewierzącą. Został skreślony z listy studentów. Czyt. więcej

Dyskryminacja w zakresie edukacji, a w zasadzie ochrona przed nią przewidziana w przepisach prawnych jest obecnie mocno ograniczona. Obowiązująca ustawa o równym traktowaniu w dziedzinie oświaty i szkolnictwa wyższego, zakazująca m.in. dyskryminacji ze względu na rasę, pochodzenie etniczne, religię czy też płeć, znajduje swoje zastosowanie jedynie w obszarze zatrudnienia. A co ze studentami?

Oczywiście mogą oni dochodzić swych praw powiadamiając władze uczelni o naruszeniu ich dóbr osobistych lub składając zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jednak takie działania z reguły okazują się niewystarczające. Na przykład w przypadku molestowania seksualnego, którego ofiarami padają zazwyczaj studentki, zgłoszenie takiego problemu władzom uczelni z reguły przynosi jeszcze więcej szkód niż realnych i pozytywnych korzyści. Najczęściej ofiarę molestowania seksualnego, która zgłosi problem władzom uczelni czeka długie i stygmatyzujące ją postępowanie, podczas którego nie zawsze ma zagwarantowaną anonimowość. Co więcej, to na niej spoczywa obowiązek udowodnienia nieodpowiedniego zachowania studenta lub pracownika uczelni. Mimo tego, że praktycznie we wszystkich uczelniach wyższych istnieje, a przynajmniej powinien funkcjonować wewnętrzny sąd uczelniany, tzw. komisja dyscyplinarna, to bez odpowiednich zapisów antydyskryminacyjnych w statutach uczelnianych, i on nie wiele może zrobić.

Jeden z polskich profesorów akademickich wzywa na łamach poczytnego dziennika polskiego do „ograniczonej dyskryminacji” osób „niezrównoważonych psychicznie” w szkołach wyższych i odsiewania ich podczas egzaminów wstępnych. Chodzi tu głównie o osoby z zespołem Aspergera. Czytaj więcej

Bardzo często mówimy o tym, że konieczne jest wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i narzędzi służących do walki z dyskryminacja nie tylko w uczelniach wyższych czy też miejscach pracy, ale również w innych dziedzinach naszego życia. Jednak na mówieniu zazwyczaj się kończy. Czy to kwestia mentalności społecznej, niechęci czy braku akceptacji faktu, że problem naprawdę istnieje?

Powyższe przypadki to tylko niektóre przykłady świadczące o problemie, jaki narasta w polskim szkolnictwie wyższym. Zapewne jest ich znacznie więcej, już nie wspominając o nietolerancji względem studiujących w Polsce obcokrajowców. Moim zdaniem, wiele uczelni wyższych nie radzi sobie z przypadkami dyskryminacji w swoich murach i zwyczajnie zamiata problem pod dywan, aby tylko nie narazić na szwank dobrego imienia placówki. Uczelnia to takie małe zamknięte społeczeństwo, w którym obowiązuje retoryka, że nic takiego się nie stało i lepiej odwrócić głowę i milczeć niż stawić czoła problemowi.

Źródło:

www.rp.pl
www.noizz.pl
www.oko.press
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...