Praktyka w praktyce

Czy obowiązkowe praktyki studenckie pomagają w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych i umożliwiają ogólny rozwój dzisiejszych studentów?
Czy obowiązkowe praktyki studenckie pomagają w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych i umożliwiają ogólny rozwój dzisiejszych studentów? Fot. Shutterstock.com
Szary uniform, stylowy drelich, ponadczasowe walonki, łopata lub ściera, tak wyglądał standardowy ubiór oraz podstawowe narzędzia pracy studenta odbywającego tzw. praktykę roku zerowego. W taki sposób chciano reedukować „zdemoralizowaną” młodzież akademicką, uczyć ją szacunku do ciężkiej pracy oraz raz na zawsze wybić jej z głowy chęć buntowania się przeciwko władzy rządzącej. Dla większości osób wysłanych na takie praktyki było to jedynie marnotrawienie cennego czasu oraz wykorzystywanie ich jako taniej siły roboczej. Czy coś się zmieniło od tego czasu?

„Specjalistyczne” tylko z nazwy

Tak zwane SPR-y, czyli studenckie praktyki robotnicze, były prawdziwą zmorą świeżo upieczonych żaków. Moi studenci z UTH zapewne tego nie pamiętają, ale począwszy od lat 70. ubiegłego wieku każdy młody człowiek, który zdał egzaminy wstępne i dostał się na studia wyższe był z marszu kierowany na miesięczną praktykę zerową, niemającą zazwyczaj nic wspólnego z wybranym kierunkiem studiów. Bardzo często była to po prostu ciężka fizyczna praca, która nie omijała również osób studiujących na wyższych latach.

SPR-y organizowano w lecie, po egzaminie wstępnym na studia, a przed rozpoczęciem roku akademickiego. A więc żegnajcie piaszczyste plaże, majestatyczne góry czy też mazurskie jeziora. Wakacje dla ówczesnych maturzystów nie kojarzyły się z letnim wypoczynkiem, lecz z wizją ciężkiej i nikomu niepotrzebnej harówki typu – wynieś, przynieś, pozamiataj, oczywiście nieodpłatnej. Również latem po pierwszym lub drugim roku studiów na praktyki kierowano studentów, aby zdobyli umiejętności zbliżone do ich przyszłych kwalifikacji zawodowych. Nazywano je „specjalistycznymi”, i na tym ich „specjalność” się kończyła.

Sens istnienia oraz sama wartość ówczesnych praktyk studenckich nie pozostawia żadnych złudzeń. Przyniosły one odwrotny skutek niż pierwotnie zakładano. W studenckiej młodzieży zaszczepiono obraz Polski, jako kraju, w którym dominuje nieróbstwo, panuje dezorganizacja, a specjalistyczne wykształcenie przyszłych pracowników pozostawało w rękach ich samych. A jak obecnie wyglądają studenckie praktyki zawodowe?

Kariera zawodowa tylko dla aktywnych

Obawiam się, że wiele w tej materii się nie zmieniło. Nadal to raczej obowiązek, a nie przywilej, a same praktyki to jedynie kwestia zdobycia odpowiedniego zaświadczenia o „odbębnieniu” ich w ramach obowiązkowych praktyk studenckich gdziekolwiek i jakkolwiek. Oczywiście nie zawsze tak jest i być nie powinno. Niestety również pracodawcy przyjmujący studentów na praktyki nie są tutaj bez winy. W wielu przypadkach uczą praktykantów jedynie specjalistycznych umiejętności z zakresu parzenia kawy, robienia herbaty lub dokonywania zakupów w pobliskich supermarketach.

Aktywność na studiach oraz zdobywanie doświadczenia zawodowego są bardzo ważne dla Was drodzy studenci pod względem późniejszego poszukiwania pracy. Dlatego też bagatelizowanie takiej formy zdobywania wykształcenia jest co najmniej nieodpowiedzialne z punktu widzenia Waszej przyszłości zawodowej. Oprócz odbycia obowiązkowych praktyk studenckich, warto szukać ich na własną rękę oraz korzystać z oferty uczelnianego Biura Karier. Pamiętajcie, jeżeli sprawdzicie się podczas praktyk na konkretnym stanowisku, a w danej firmie będzie wolny etat, to z dużym prawdopodobieństwem pracodawca Was zatrudni.
Trwa ładowanie komentarzy...