Grupa naTemat

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Od listopada 2013 r. Państwo Islamskie przeprowadziło już blisko 10 tys. operacji o charakterze zbrojnym.
Od listopada 2013 r. Państwo Islamskie przeprowadziło już blisko 10 tys. operacji o charakterze zbrojnym. Fot. Shutterstock.com
Po paryskich zamachach terrorystycznych świat powoli wraca do normalności. Jednak strach w ludziach pozostał, a głosy wzywające do ostatecznego rozprawienia się z ekstremistami nie milkną. Wydarzenia z 13 listopada już teraz doprowadziły do znacznej intensyfikacji międzynarodowego zaangażowania militarnego w walce z terrorystami na Bliskim Wschodzie. Jednak nie tylko Zachód chce się pozbyć Państwa Islamskiego (IS) i jego kalifatu. Ten wróg IS jest rozdrażniony i zdeterminowany, aby odzyskać dawne wpływy w tej części świata. Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, Al-Kaida jest po naszej stronie w walce z IS!

Światem dżihadu zawładnął chaos


Zdetronizowana i upokorzona Al-Kaida chce wrócić do gry. Jednak na jej drodze stoi Państwo Islamskie. Paradoksalnie, dwie największe muzułmańskie organizacje terrorystyczne, które wydawać by się mogło łączy nie tylko wspólna religia, ale i ten sam wróg (czyt. wszystko co kapitalistyczne i chrześcijańskie), szczerze się nienawidzą.

Rywalizacja w Syrii wzmaga się, co w konsekwencji może doprowadzić do zmiany sił w tym regionie świata. Tam praktycznie każdy atakuje każdego. Coraz bardziej wewnętrznie podzieleni fundamentaliści muzułmańscy walczą między sobą o własną wizję świata i jedynie słuszną interpretację Koranu. Światem dżihadu zawładnął chaos, a zjednoczenie muzułmańskich grup terrorystycznych przeciw Zachodowi w tym przypadku jest niemożliwe. Tym lepiej dla nas.

IS przez prawie dwa lata zdołało zbudować potężną organizację, stając się tym samym liderem w globalnym ruchu dżihadu. Oczywiście, nie w smak to pozostającemu w cieniu dowództwu Al-Kaidy (czyt. Ajman al Zawahiri), które chce odzyskać utracone wpływy oraz pozycję jedynej organizacji ekstremistycznej na Bliskim Wschodzie.

Z bojownikami Państwa Islamskiego walczy specjalnie utworzone przez Al-Kaidę ugrupowanie rebelianckie, zwane Jaysh al-Isla („Armia Islamu”). Wspierana przez Arabię Saudyjską „Armia Islamu” dysponuje ok. 25 tys. ludzi, pojazdami opancerzonymi, a nawet czołgami. Organizacja Jaysh al-Isla dowodzona przez Zahrana Allousha wypowiedziała otwartą wojnę IS, czego dowodem może być niedawna egzekucja 18. bojowników Państwa Islamskiego.

Nagranie z egzekucji, zmontowane w typowym dla IS stylu, zostało opublikowane w internecie. O ile samo to nagranie niewątpliwie budzi przerażenie, to dżihadyści z Al-Kaidy i tak wykazali się względnym humanitaryzmem w stosunku do jeńców. Zakładników zamordowano strzałem w tył głowy, a nie, jak to mają w zwyczaju czynić ekstremiści z IS, poprzez spalenie żywcem, utopienie czy też poderżnięcie gardła i dekapitację.

Ultraagresywne szaleństwo

Al-Kaida potępia Państwo Islamskie za przelewanie na darmo krwi muzułmanów, przywłaszczanie ich majątków, brak walki z armią syryjską oraz mordowanie członków Al-Kaidy. Organizacja ta nigdy nie chciała i nie popierała IS w zabijaniu muzułmanów uznających się za apostatów. Państwo Islamskie było i jest nadal potępiane za szczególnie okrutny typ przemocy stosowanej przez jego członków. Stali się ultraagresywni, uosabiając tym samym wszystko to, co najgorsze w Islamie. Brzmi to wszystko tym bardziej irracjonalnie, że mamy tu do czynienia z dwoma największymi fundamentalistycznymi organizacjami terrorystycznymi, jednak to IS wydaje się reprezentować większe szaleństwo w swych poczynaniach.

Jakby nie patrzeć, stoimy po tej samej stronie

Niestety działania międzynarodowej koalicji przeciwko IS ograniczają się jedynie do bombardowań z powietrza prawdopodobnych pozycji, w których mogą znajdować się terroryści. W walce w terenie natomiast Zachód może jedynie liczyć na lokalne siły zbrojne tam przebywające. Taktyka Zachodu nie przynosi takich efektów, jakich byśmy się wszyscy spodziewali. Poleganie jedynie na siłach lokalnych już nie wystarczy.

W programie publicystycznym „Po przecinku” emitowanym w stacji telewizyjnej TVP.INFO, ppłk Krzysztof Przepiórka, były żołnierz GROM, przekonywał, że jedynym sposobem skutecznej walki z terrorystami z IS jest zdecydowane uderzenie na lądzie, a nie ograniczanie się tylko do ataków z powietrza. Trudno się z tym nie zgodzić. Jednak pytanie brzmi, które z zachodnich państw weźmie na swoje barki ciężar głównego uderzenia?

Paradoksalnie, syryjska Al-Kaida może pomóc międzynarodowej koalicji w „rozmontowaniu” Państwa Islamskiego od środka. Trzeba po cichu trzymać za nich kciuki. Być może wymordują się nawzajem, a nasza interwencja w Syrii nie będzie już konieczna. W końcu, wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.

Źródło:

www.tvp.info
www.vice.com
www.wiadomosci.wp.pl
www.wpolityce.pl
www.youtube.pl
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj